Zaufany Psycholog / Psychologia w pigułce / Eksperymenty psychologiczne / Eksperyment z lalką Bobo
Eksperyment z lalką Bobo to seria badań Alberta Bandury, w których dzieci oglądały dorosłego bijącego dużą nadmuchiwaną lalkę, a potem same się z nią bawiły. Dzieci, które widziały agresywny wzór, częściej zachowywały się agresywnie i powtarzały jego czyny. Badania stały się podstawą teorii społecznego uczenia się i debaty o przemocy w mediach.
W badaniu z 1961 roku uczestniczyło 72 dzieci (36 chłopców i 36 dziewcząt) w wieku około 3-6 lat z przedszkola Uniwersytetu Stanforda. Jedna trzecia obserwowała agresywnego dorosłego, jedna trzecia nieagresywnego, a reszta stanowiła grupę kontrolną. Agresywny dorosły bił lalkę, uderzał ją młotkiem i krzyczał na nią, na przykład „Sock him” lub „Kick him”. Po około 10 minutach dziecko trafiało do pokoju z atrakcyjnymi zabawkami, które po 2 minutach zabierano, żeby wywołać frustrację.
Potem dziecko przez 20 minut bawiło się w pokoju z lalką Bobo, młotkiem i innymi zabawkami, a sędziowie liczyli agresywne zachowania: fizyczne, słowne oraz użycie młotka w inny sposób niż uderzanie lalki. W 1963 roku Bandura porównał model na żywo, nagrany na film i kreskówkowy, obejmując 96 dzieci. W 1965 roku sprawdzał wpływ nagrody i kary dla modelu, w grupach liczących w sumie 66 dzieci.
Dzieci, które widziały agresywnego dorosłego, częściej zachowywały się agresywnie fizycznie i słownie niż dzieci z pozostałych grup. Wiele z nich kopiowało konkretne czyny, na przykład bicie lalki czy wołane przez dorosłego zdania. Chłopcy byli ogólnie bardziej skłonni do agresji fizycznej, zwłaszcza po obejrzeniu męskiego wzoru.
W badaniu z 1963 roku agresja wzrosła podobnie we wszystkich trzech grupach, więc film czy kreskówka działały podobnie jak model na żywo. Obserwowanie agresji nie przyniosło też efektu oczyszczenia (katharsis). W badaniu z 1965 roku dzieci, które widziały ukaranego dorosłego, okazywały mniej agresji, ale zachęta do pokazania wyuczonych zachowań znacznie ją zwiększała. Reakcje karne wpływały zatem na ujawnianie wyuczonej agresji, a nie na samo jej poznanie.
Badania prowadzono w sztucznej sytuacji laboratoryjnej, w której obcy dorosły atakował zabawkę, co mogło tworzyć tzw. cechy zadania, czyli wskazówki, jak dzieci mają się zachować. Powtórzenie eksperymentu w 1990 roku wykazało, że dzieci, które wcześniej nie widziały lalki Bobo, nawet pięciokrotnie częściej naśladowały agresję. Sama nowość lalki mogła więc zwiększać skłonność do naśladowania. Naśladowanie następowało też niemal natychmiast po obserwacji, więc nie można wnioskować o długotrwałych skutkach.
Krytycy z perspektywy biologicznej zarzucali teorii pomijanie uwarunkowań biologicznych agresji. Pojawiają się także zarzuty etyczne: dzieci nie mogły wyrazić świadomej zgody, nie miały możliwości wycofania się ani nie otrzymały po badaniu wyjaśnienia, a mogły nauczyć się zachowań szkodliwych dla siebie.
Eksperymenty Bandury pokazały, że ludzie uczą się nie tylko przez własne nagrody i kary, ale też przez obserwację innych. Prosta teoria bodźca i reakcji nie tłumaczyła, dlaczego dzieci odtwarzały zupełnie nowe czyny, za które nikt ich nigdy nie nagradzał.
Wyniki wciąż wracają w sporach o wpływ przemocy w mediach, zwłaszcza że film i kreskówka działały tak samo jak model na żywo. Pokazują też, jak dużą rolę w wychowaniu odgrywają wzorce, które dzieci widzą na co dzień.
W badaniu z 1961 roku uczestniczyło 72 dzieci z przedszkola Uniwersytetu Stanforda. W późniejszych wersjach badano 96 dzieci w 1963 roku i 66 w 1965 roku.
Pokazuje, że dzieci mogą naśladować agresję także z filmu i kreskówki, ale wnioski są ograniczone. Obserwacje trwały krótko, a sytuacja laboratoryjna była sztuczna.
To teoria Bandury, według której ludzie uczą się zachowań przez obserwowanie innych i naśladowanie ich, bez własnej nagrody ani kary.
Dzieci nie mogły dać świadomej zgody ani się wycofać i nie dostały wyjaśnienia po badaniu. Krytycy wskazują też ryzyko, że nauczyły się agresji.
Dzisiejsi psycholodzy i psychoterapeuci pracują według jasnych zasad etycznych. Na liście są specjaliści z całej Polski, także online.