Zaufany Psycholog / Psychologia w pigułce / Eksperymenty psychologiczne / Eksperyment Milgrama

Eksperyment Milgrama: na czym polegał i co wykazał o posłuszeństwie wobec autorytetu?

Eksperyment Milgrama to seria badań, które psycholog Stanley Milgram zaczął w 1961 roku na Uniwersytecie Yale, by sprawdzić, jak daleko ludzie posuną się w wykonywaniu poleceń autorytetu. Uczestnicy wierzyli, że karzą prądem innego człowieka, a w pierwszej wersji badania 65 procent z nich doszło do najwyższego poziomu 450 woltów. Wynik wstrząsnął opinią publiczną, lecz późniejsze analizy archiwów podważyły część pierwotnej opowieści.

W skrócie

KtoStanley Milgram
Kiedy1961
GdzieUniwersytet Yale, USA
Co badanoPosłuszeństwo wobec autorytetu mimo sprzeczności z sumieniem

Jak przebiegał eksperyment?

Eksperyment ruszył w sierpniu 1961 roku na Uniwersytecie Yale, kilka miesięcy po rozpoczęciu w Jerozolimie procesu nazistowskiego zbrodniarza Adolfa Eichmanna. Milgram chciał sprawdzić, czy Eichmann i jego współpracownicy mogli słusznie twierdzić, że tylko wykonywali rozkazy.

Uczestnikom mówiono, że biorą udział w badaniu nad pamięcią i uczeniem się. Role „nauczyciela” i „ucznia” wyglądały na losowane, ale oba losy brzmiały „nauczyciel”, a „uczniem” był współpracownik badacza. Nauczyciel czytał uczniowi pary słów i za każdą błędną odpowiedź miał go karać wstrząsem, zwiększając napięcie co 15 woltów, aż do 450. Wstrząsy były fałszywe, lecz uczestnik o tym nie wiedział.

W pierwszej wersji badania uczeń słyszalnie uderzał w ścianę przy 300 i 315 woltach, a potem milkł. Gdy nauczyciel się wahał, eksperymentator używał standardowych ponagleń, a badanie przerywano dopiero wtedy, gdy uczestnik nadal chciał przestać po czwartym ponagleniu. Przed badaniem Milgram zapytał studentów psychologii o prognozę, a ci uznali, że maksymalne napięcie zastosuje od zera do 3 osób na 100.

Wyniki i wnioski

W pierwszej wersji badania wszyscy uczestnicy doszli do 300 woltów, a 65 procent do pełnych 450 woltów. Uczestnicy byli wyraźnie zestresowani: pocili się, drżeli, jąkali się, a 14 z 40 osób wykazywało objawy nerwowego śmiechu lub uśmiechu. Każdy z nich przynajmniej raz przerwał badanie, by je zakwestionować.

Milgram sprawdzał też, co zmienia wynik. W skromnym biurze poza uczelnią posłuszeństwo spadło z 65 do 47 procent, co sugeruje, że znaczenie miał także prestiż nauki, a nie sam autorytet. Gdy uczeń znajdował się w tym samym pokoju, posłuszeństwo spadło do 40 procent. W całej serii badań wzięło udział około 1000 osób.

Krytyka i kontrowersje

Eksperyment od początku budził wątpliwości etyczne, bo uczestników wprowadzono w błąd i narażono na silny stres. Milgram bronił się, wskazując, że 84 procent badanych wyraziło zadowolenie z udziału. Gina Perry, autorka książki o tych badaniach, argumentowała jednak, że uczestnicy nie zostali odpowiednio poinformowani po badaniu.

W 2012 roku Perry po analizie danych Milgrama stwierdziła, że istnieje „niepokojąca rozbieżność” między opisem eksperymentu a tym, co faktycznie zaszło, a według niej tylko połowa uczestników w pełni uwierzyła, że wstrząsy są prawdziwe. Haslam i Reicher, badając archiwum, doszli do wniosku, że uczestnicy chętniej kontynuowali, gdy ponaglenie odwoływało się do wartości nauki, a nie do rozkazu. Replikacja Jerry'ego Burgera z 2009 roku, przerywana po 150 woltach dla bezpieczeństwa, dała podobne wskaźniki posłuszeństwa.

Dlaczego wciąż się o tym mówi?

Eksperyment pokazał, że nacisk zwykłej, pozornie naukowej instytucji potrafi skłonić większość ludzi do czynów, które uważają za złe. Wciąż jest przywoływany przy dyskusji o odpowiedzialności za wykonywanie rozkazów i o mechanizmach, które pozwalają zwykłym ludziom uczestniczyć w krzywdzeniu innych.

Milgram opisał swoje badania dla szerokiej publiczności w książce z 1974 roku. W 2010 roku francuski program, w którym zrekonstruowano badanie jako teleturniej, wykazał, że tylko 16 z 80 uczestników przerwało grę przed najwyższym karaniem. Nowsze analizy dodają jednak, że posłuszeństwo wynika nie tyle ze ślepego wykonywania poleceń, ile z identyfikacji z celem badania.

Najczęstsze pytania

Ilu uczestników doszło w eksperymencie Milgrama do 450 woltów?

W pierwszej wersji badania 65 procent uczestników doszło do najwyższego poziomu 450 woltów, a wszyscy dotarli do 300 woltów.

Czy w eksperymencie Milgrama naprawdę raziono prądem?

Nie. Wstrząsy były fałszywe, a „uczniem” był aktor. Uczestnik słyszał jednak jego reakcje i wierzył, że wyrządza krzywdę.

Czy eksperyment Milgrama był etyczny?

Dziś byłby trudny do zatwierdzenia, bo wprowadzał uczestników w błąd i narażał na stres. Sam Milgram wskazywał, że 84 procent badanych było zadowolonych z udziału.

Czy wyniki Milgrama udało się powtórzyć?

Częściowo tak. Replikacja Jerry'ego Burgera z 2009 roku, przerywana po 150 woltach, dała podobne poziomy posłuszeństwa, choć Gina Perry kwestionuje rzetelność pierwotnego opisu.

Źródła

  1. Wikipedia (EN): Milgram experiment
  2. Wikipedia (PL): Eksperyment Milgrama

Sprawdź inne eksperymenty i przypadki

Psychologia to nie tylko historia

Dzisiejsi psycholodzy i psychoterapeuci pracują według jasnych zasad etycznych. Na liście są specjaliści z całej Polski, także online.